środa, 5 lipca 2017

ŁAMIĄCA WIADOMOŚĆ ! (ks.) Jacek Międlar ogłasza

... że niebawem założy katolicką i nacjonalistyczną rodzinę.


Trzeba przewinąć filmik do ok. 22 min. 30 sek.

Jakby chciał pozostać katolikiem, to powinien najpierw przejść laicyzację. Choć w jego przypadku można by również rozważać analizę ważności święceń - czy w ogóle ważnie je przyjął, biorąc pod uwagę ogólną niedojrzałość i rozum. Zauważmy, że dla niego najbliższym synonimem kapłaństwa i wypełniania obowiązków stanu duchownego jest … starokawalerstwo.

Zakon oo. misjonarzy powinien zatem rozważyć zbadanie ważności święceń udzielonych Jackowi, na analogicznej zasadzie, jak bada się niedojrzałość skutkującą nieważnością udzielenia i przyjęcia sakramentu małżeństwa.

Międlar zawsze zachowywał się, jakby chciał być głównie działaczem i trybunem, a nie kapłanem. Pobrzmiewa to w jego kazaniach, w mowach publicznych, w oświadczeniu o odejściu z zakonu i w aktualnych pogadankach. Jeśli nigdy nie rozumiał, czym jest kapłaństwo (także z uwagi na słabość formacji seminaryjnej), to czy mógł je skutecznie przyjąć od biskupa? Mam tu bardzo poważne wątpliwości.

Ale zapewne nikt nie pójdzie tą drogą, bo musieliby się przyznać również do własnych błędów, skutkujących dopuszczeniem do święceń osoby zupełnie do tego nie przygotowanej. No i ktoś musiałby odprawić Msze, za które Jacek "skasował" w życiu intencje mszalne.

Post scriptum

Nie przesłuchaliśmy całości jackowych mądrości, ale jako uzasadnienie decyzji o porzuceniu „starokawalerstwa” padają takie słowa:

"Skarbnik papieża Franciszka gwałcił małe dzieci w katedrze w Australii, a w jego pokoju znaleziono kokainę, alkohol. Przyznał się, że brał udział w orgiach homoseksualnych."

Jak więc widzimy, Jackowi miesza się dość dokładnie sprawa oskarżeń względem kardynała Jerzego Pella z rewelacjami kojarzonymi z sekretarzem kardynała Franciszka Coccopalmerio, niejakim Alojzym Capozzim. Jacek Międlar nie jest jednak mniej upadłym księdzem od pedofilów, których krytykuje. Co najwyżej ciężar jego grzechów osobistych może być szczęśliwie mniejszy. Ale upadli kapłani są jak dwa pejsy jednego Żyda.

13 komentarzy:

  1. Cóż... poszło mu szybciej niż się spodziewałem.

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak mi się to podoba: "dwa pejsy jednego Żyda" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czcigodny Krusejderze
    W dyskutowanym przykładzie porównanie do dwóch pejsów jest zasadne, bowiem obydwaj drastycznie złamali obowiązujące ich zasady postpowania. Ale wydaje mi się, że te pejsy znacznie różnią się długością. Bo pedofila należałoby definitywnie pozbawić możliwości recydywy. Mój przyjaciel propaguje tanią jak barszcz "metodę ceramiczną", wymagającą jedynie dwóch cegieł. Natomiast w stosunku do Jacka Międlara nic takiego nie przyszłoby mi do głowy.
    A przy okazji. Słyszałem od przyjaciółki historię jej siostrzenicy, która wstąpiła do zakonu. Po dwóch misjach w Ameryce Południowej, gdzie wykazała się wielkimi zdolnościami organizacyjnymi, została przeniesiona do Japonii, gdzie w wieku 30 lat zakochała się po uszy, z pełną wzajemnością, w profesorze uniwersytetu w Kioto. Wystąpiła o zwolnienie za ślubów zakonnych, które uzuskała po dwóch miesiącach (domyślam się, że jak na watykańskie realia, jest to tempo błyskawiczne). Wzieli ślub, mają dwie córki, są wedle tej relacji bardzo szczęśliwi.
    Czy dla Jacka Międlara też istniała ścieżka "wyjścia do cywila" lege artis?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno ów chłystek zdaje sobie sprawę, że postępuje źle, bo o planowanym konkubinacie nadmienił celowo w dalszym momencie, ale nie na sam koniec, bo wówczas też podaje się naistotniejsze informacje w ramach kulminacji przemyśleń. Chciał przedstawić to tak, jakby to była sprawa całkowicie naturalna, ubierając to w lekceważące i z lekka humorystyczne słowa, typu "starokawalerstwo".
    Żałosne jest również to, że poucza i moralizuje ludzi przez większość nagrania. Mówi o dialogu(ale tylko z kacapską agenturą), natomiast jednocześnie kategorycznie zabrania kontaktu, rozmowy, czy nawet wysłuchania ludzi owej agenturze przeciwnych.
    Tak, że pewne Forum będzie miało ciężki orzech do zgryzienia. Wszak maluje się im nowy święty męczennik i ciężko już tu udawać, że jest się Polakiem wyznania rzymskokatolickiego, nie odnosząc się doń krytycznie.
    Pan Międlar natomiast idealnie pokazuje, jaki jest skutek prób łączenia katolicyzmu i narodostwa oraz przypisywania jednego drugiemu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Znowu zablokował dostęp, tak jak z pierwszym filmem o celibacie, ale wystarczy wygooglować tytuł aby znaleźć na innej stronie
      https://gloria.tv/video/3Ug9nqYzKRsZ6G1XYDqWc9h4U

      Usuń
  6. A może warto byłoby zbadać również ważność święceń pewnego mężczyzny występującego pod pseudonimem Franciszek???

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę niepokojący jest fakt, że mówi, że o jego stanie cywilnym nie będą decydować biskupi. Można to odebrać tak, że niezależnie od tego czy i jaką decyzję ws. dyspensy od celibatu podejmą watykańskie dykasterie on już i tak zdecydował się, że zwiąże się z kobietą. No chyba że jego zdaniem "takie a nie inne układy" biskupów trwają od 900 lat albo i nawet dłużej, bo w zakonach celibat był obecny od zawsze. Szkoda, bo w tym momencie depcze resztki swojego autorytetu. Jacek Międlar nie zdobył popularności bo był wybitnym politykiem czy świetnym mówca, lecz dlatego, że był księdzem o poglądach narodowych. Myślę, że jako były kapłan żyjący w konkubinacie raczej nie zdobędzie większej popularności i będzie traktowany jako ciekawostka przyrodnicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celibat ma 900-letnią tradycję? A w zakonach od zawsze? To znaczy że zakony powstały ponad 900 lat temu? Rekomendowalibyśmy poduczyć się nieco. Może już nie tylko na temat celibatu, ale może tak ogólnie? Znaleźliście sobie chłopca do bicia? Zajmijcie się może wyczynami waszych "pasterzy". No, chyba, że to oni was oddelegowali na ten odcinek frontu.

      Usuń
  8. A co - ćwierćczcigodni księża liberałowie - boli was, że Kościół jednak nie ukamienował ks. Jacka?...

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajmijcie się może raczej Pellem i Capozzim. A od ks. Jacka proszę się odczepić.

    OdpowiedzUsuń
  10. pan Międlar pójdzie w zapomnienie i pustkę ...liczył się ks. Międlar.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy jestem z czego J. Międlar utrzyma swoją katolicką (a zatem wielodzietną) rodzinę. Przecież on nie ma zawodu.

    OdpowiedzUsuń